Temat rozmowy:
W tej emisji udowodnię wam, że talibowie, którzy dali kobietom w papę i odesłali do domów, kierowali się mądrością i rozumieniem ludzkiej natury daleko głąbszą, niż my arogancko przypisujemy samym sobie.
W skrócie: Dziś, gdy nie brakuje nam dzieci (to było 20 lat temu) brakuje nam dorosłych. Czas odrzucić z oczu tabu, budowane przez ideologów niszczących Zachód. Na warsztacie dewastacja balansu hormonalnego oraz relacje hierarchiczne między płciami.
Norm MacDonald Women drivers
Tutaj przeczytasz skrypt do całego epizodu. Zwykle jest to wersja robocza. Choć jest ona uporządkowana, nie jest przeznaczona do druku.
Chou Yu-Sheng (周祐陞), to dowódca sekcji w Urban Search and Rescue Corps w New Taipei City. Jego drużyna wysyłana jest do najtrudniejszych zadań. Opowiedział nam jeden z najbardziej pamiętnych epizodów swojej służby. Opuszczali się do wraku samochodu około 1000 metrów w dół po praktycznie pionowych ścianach niedostępnej części przepięknego wąwozu Taroko, głównej atrakcji turystycznej wschodniego wybrzeża Tajwanu.
Tajwańskie góry to nie granit, a często skamieniałe warstwy wypiętrzonych osadów dennych z pradawnych mórz, a w niektórych miejscach sprasowany tuf wulkaniczny. Przy tym wysiłek w dusznym klimacie i tropikalnym słońcu nie sprzyja utrzymaniu ostrożności. Brat bliźniak pana Chou wdrapywał się na głaz zagradzający przejście.
Wtem źle ocenione podłoże pod głazem ustąpiło pod ciężarem człowieka. Chou złapał brata za kołnierz... ale sam zaczął sunąć w dół razem z nim. Wtedy trzeci uczestnik zespołu złapał go za pas. Dopiero to zadziałało.
Pamięć motoryczna, odruchy nabyte w treningach i praca zespołowa, te trzy elementy są najważniejsze. Co ciekawe, ale nie zaskakujące, w kulturze konfucjańskiej nie ma miejsca dla „kozaczenia” i bohaterów. Dowiemy się o tym więcej za chwilę. Póki co, kolektywizm w wydaniu kapitalistycznym sprawia, że z ust pana Chou nie usłyszymy nigdy „nie ma drugiego takiego kozaka jak ja” – nawet gdyby nie miał brata bliźniaka.
Kliknij na zdjęcie, aby dowiedzieć się więcej o widocznych na nim miejscu albo ludziach.
Skomentuj...
Komentarze do epizodu Prawdziwe przyczyny katastrofy prokreacyjnej
Komentarz bezpośrednio do treści podkastu:
Oto pytanie słuchacza @shwabenheim2 (Shwabenheim) w portalu X/Twitter | Komentarz zatwierdzony
1) Proszę Pana, w zamkniętym systemie gospodarki wolnorynkowej brak chętnych do pracy X powoduje wzrost wartości pracy X.Prawo popytu i podaży. Jeżeli nikt nie chce być szambonurkiem, to szambonurek staje się "technikiem kanalizacji domowej" zaczyna zarabiać 15k na rękę...
2) a za wzrostem pensji dochodzi wzrost statusu zawodowego i szambonurek staje się pożądaną partią na portalach randkowych (oczywiście to skrajny przykład, bo tu wchodzi jeszcze tabu kulturowe,które może działać negatywnie). Ale na tym polega mechanizm harmonizacji gospodarki.
3) To co Pan przedstawia jako konieczność sprowadzania pracowników-to jest bzdura.Pracownicy są-ale wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa, oczekują, że pensje robotników również będą rosnąć. Sprowadzenie migrantów do pracy ma na celu zamrożenie płac na niskim poziomie.
4) Pracownik fabryki Forda mógł kupić samochód po kilku miesiącach pracy. Oznacza to, że Ford przeznaczał przeważający % dochodu na pensje dla pracowników. Od lat 70-tych natomiast obserwujemy ogromny wzrost produktywności przemysłu, gdy pensje pracowników prawie stoją w miejscu.
To co tu napisałem było odpowiedzią na wpis Pana Piotra Plebaniaka, który, z tego co zrozumiałem, chyba uważa to za jakąś "konieczność dziejową" wymaganą do "budowania cywilizacji".
A1)"Różnica gradientów" istniała przecież zawsze. Co jest nowego to zwiększenie mobilności dzięki nowoczesnym środkom transportu. A także...pacyfikowanie własnej populacji, by tych migrantów przyjąć. Bo lokalna populacja, wie, że to nie jest w jej interesie, więc zawsze się ....
A2)...zawsze się buntowała.Dlatego klasa wyższa musiała wprowadzić terror i zamordyzm,który widzimy np. w UK. I to jest coś nowego,przynajmniej w nowożytnej Europie,bo to zniszczenie demokratycznego kontraktu społecznego, nóż wbity w plecy klasy niższej i średniej.
Koncereyra @Koncereyra1
to prawda, dlatego mowię, potrzebny by był nam neo-keynsizm. Teraz to już za późno, zaraz będziemy mieć większość produkcji w dark factories przez roboty:( Dziś trzeba modelować swiat nie wg ekonomistów czy filozofów ale sci-fi
Nie ma sporu:) ja nigdzie nie napisałem że ich trzeba sprowadzać, ba - jestem temu przeciwny. Chodzi o to, że biznesy kiedy mogą ida po najniższej linii oporu a i tak mamy trend zastępowania egzotycznych roboli robotami.
Ha, od czasów upadku Franco i Salazara nikt chyba tego nie próbował na Zachodzie, a próby na Wschodzie zakończyły się klęską. Ja sie zgadzam ze najlepszy model socekonomiczy to Francja lat powojennych. Jak na filmach z Żandarmem z Saint Troper
To prawda, ale po pierwsze różnica gradientów między bogatmi krajami a biednymi powoduje, że nikt nie jest tak naprawdę zamknięty. A po drugie teraz będziemy zastępować bioroboty krzemorobotami i zamkniętość gospodarki nie pomoże. Polecam S.Lem: 'Najwyższa faza rozwoju'
Odpowiedz na ten komentarz...
Odpowiada: Piotr Plebaniak |
Komentarz zatwierdzony
1) Proszę Pana, w zamkniętym systemie gospodarki wolnorynkowej brak chętnych do pracy X powoduje wzrost wartości pracy X.Prawo popytu i podaży. Jeżeli nikt nie chce być szambonurkiem, to szambonurek staje się "technikiem kanalizacji domowej" zaczyna zarabiać 15k na rękę...
2) a za wzrostem pensji dochodzi wzrost statusu zawodowego i szambonurek staje się pożądaną partią na portalach randkowych (oczywiście to skrajny przykład, bo tu wchodzi jeszcze tabu kulturowe,które może działać negatywnie). Ale na tym polega mechanizm harmonizacji gospodarki.
3) To co Pan przedstawia jako konieczność sprowadzania pracowników-to jest bzdura.Pracownicy są-ale wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa, oczekują, że pensje robotników również będą rosnąć. Sprowadzenie migrantów do pracy ma na celu zamrożenie płac na niskim poziomie.
4) Pracownik fabryki Forda mógł kupić samochód po kilku miesiącach pracy. Oznacza to, że Ford przeznaczał przeważający % dochodu na pensje dla pracowników. Od lat 70-tych natomiast obserwujemy ogromny wzrost produktywności przemysłu, gdy pensje pracowników prawie stoją w miejscu.
To co tu napisałem było odpowiedzią na wpis Pana Piotra Plebaniaka, który, z tego co zrozumiałem, chyba uważa to za jakąś "konieczność dziejową" wymaganą do "budowania cywilizacji".
A1)"Różnica gradientów" istniała przecież zawsze. Co jest nowego to zwiększenie mobilności dzięki nowoczesnym środkom transportu. A także...pacyfikowanie własnej populacji, by tych migrantów przyjąć. Bo lokalna populacja, wie, że to nie jest w jej interesie, więc zawsze się ....
A2)...zawsze się buntowała.Dlatego klasa wyższa musiała wprowadzić terror i zamordyzm,który widzimy np. w UK. I to jest coś nowego,przynajmniej w nowożytnej Europie,bo to zniszczenie demokratycznego kontraktu społecznego, nóż wbity w plecy klasy niższej i średniej.
Koncereyra @Koncereyra1
to prawda, dlatego mowię, potrzebny by był nam neo-keynsizm. Teraz to już za późno, zaraz będziemy mieć większość produkcji w dark factories przez roboty:( Dziś trzeba modelować swiat nie wg ekonomistów czy filozofów ale sci-fi
Nie ma sporu:) ja nigdzie nie napisałem że ich trzeba sprowadzać, ba - jestem temu przeciwny. Chodzi o to, że biznesy kiedy mogą ida po najniższej linii oporu a i tak mamy trend zastępowania egzotycznych roboli robotami.
Ha, od czasów upadku Franco i Salazara nikt chyba tego nie próbował na Zachodzie, a próby na Wschodzie zakończyły się klęską. Ja sie zgadzam ze najlepszy model socekonomiczy to Francja lat powojennych. Jak na filmach z Żandarmem z Saint Troper
To prawda, ale po pierwsze różnica gradientów między bogatmi krajami a biednymi powoduje, że nikt nie jest tak naprawdę zamknięty. A po drugie teraz będziemy zastępować bioroboty krzemorobotami i zamkniętość gospodarki nie pomoże. Polecam S.Lem: 'Najwyższa faza rozwoju'
Odp dla @shwabenheim2
I tu jest sedno tego, co się dzieje. Dziś żadne państwo nie działa jako w zamknięciu. Jest więc bez sensu, że w dyskusji o systemie hierearchi quasi-feudalnej między gospodarkami państw wasalizowanych (kolonizowanych) a państwami dominującymi, przywołuje pan prawidło o systemie zamkniętym!
To że pan to zrobił jest przejawem tego, że jest pan uwięziony w percepcji, która odcina panu dostęp do faktycznych struktur sprawczości między państwami. Przykład m.in. POLSKI wyjaśnia sam tytuł jednego z rozdziałów mojej książki: "Dlaczego drenaż mózgów nie jest traktowany jako akt wojny".
@Koncereyra1 już panu wskazał tą błędną percepcję.
Dwa mechanizmy:
- biorąc Polskę za przykład, nasi budowlańcy są wysysani przez państwa Europy zachodniej, które mają krytyczny brak siły roboczej. Zamiast zaatakować źródło problemu, drenują siłę roboczą m.in. polską. To zaburza mechanizmy systemu zamkniętego i zmusza Polskę do ściągania Uraińców -- a obecnie wszystko co się da i skąd się da.
- . To sprawia, że A) Bez sensu jest naprawianie demografii w Polsce, bo cokolwiek spłodzimy i wyszkolimy, zostanie UKRADZONE przez państwa, które potrafią stworzyć gradienty motywacyjne (godniejsze życie, pensje) dla imigrantów. B) Pojawia się podatność: klasa polityczna łatwiej zdobędzie głosy, jeśli nie będzie próbować zmuszać ludzi do dodatkowego poświęcenia osobistych wygód w postaci rodzenia i wychowywania dzieci.
Głębszym poziomem wtajemniczenia jest ten drugi mechanizm:
Uważam - po wręcz setkach godzin przemyśleń i napisaniu na ich podstawie całego rozdziału w książce o Tajwanie (BARDZO POLECAM!), że istnieje cała międzynarodowa sieć organizacji, wyspecjalizowana we wrogich przejęciach klasy politycznej państw, a w szczególności tych partii duopolu, które są "liberalne".
Mechanizm jest oczywisty, ale trzeba przełamać tabu.(raz strasznie w rozmowie wk...wiłem jedną z najważniejszych szych tutejszej, tajwańskiej DPP - stwierdzeniem o biologicznie warunkowanej patrialhalności Homo Sapiens.
Procedura wygląda tak (w każdym kraju świata):
EFEKTY:
Patrząc nieco inaczej: wrogie przejęcie polega na tym, że utrzymanie władzy przez klasę polityczną klasa ta uzyskuje tylko wtedy, gdy prowadzi politykę samobójstwa demograficznego.
To właśnie tym wnioskiem tak wkurzyłem tego faceta z DPP.
Obu panom polecam natychmiastowe przeczytanie całej mojej książki "Feudalizm we wszystkim prócz nazwy" - od deski do deski Dam wam PDF - poproszę o zgłoszenie się prywatnie, np. wiadomość na X.
Tu najbardziej wyraziście widać pana uwięzienie koncepcyjne -- to efekt wystawienia na propagandę sił zarządzających całym atakiem na Cywilizację Zachodnią.
Takie kretynki jak Magdalena Środa czy Żukowska gadają totalne bzdury nt. cech biologicznych i psychicznych Homo Sapiens właśnie po to, aby nas wszystkich zdezorientować! I odwócić uwagę od tego, co naprawdę się dzieje.
Tymczasem, ponawiam raz jeszcze, ci, którzy tymi zdarzeniami kierują, dysponują natchnioną wiedzą na ten temat. To z całą pewnością służby takich mocarstw jak Rosja czy Chiny. Islamiści do niektórych konpcepcji by nie doszli bez pomocy z zewnątrz, choc mogę ich nie doceniać.
W skrócie:
Ludzie -- istoty kooperujące/społeczne -- oczekują wynagrodzeńa za pracę, wysiłek i poświęcenie. Pieniądze to jedno. Prestiż i awans hierarchiczny to drugie. Pieniądz pozwala awansować, ale to tylko jedna z sił składowych.
Przykłafem ma pan kulturowo i prawnie ustanawiany prestiż oferowany weteranom w USA. M.in. wzmianka za ich poświęcenie przy każdym publicznym zgromadzeniu, salutowanie posiadaczom Medalu Honoru nawet przez wojskowych wyższych rangą... to setki niewidocznych na co dzień, ale wbudowanych mechanizmów kształtujących pakiet motywacji, który tworzy percepcję tego, jakie wynagrodzenie uzajemy za fair i jakie nas motywuje.
Upraszczając, robotnik pracuje w dużej części po to, aby otworzyć drogę awansu nie sobie, ale swoim dzieciom - nasępnemu pokoleniu.
Jeśli te dzieci zostaną zaprogramowane tą aspiracją, to nie pogodzą się z tym, że będą zapieprzać jak ich rodzice. Będą chciały wspiąć się do klasy średniej, znaleźć pracę w usługach itp.
A z kobietami...
Te aspiracje to przepotężna siła - tak jak z kobietami. Tu ktoś odwalił mistrzowską operację psychologiczną... Może i w dobrych intencjach, ale stawiam na korporacyjną chciwość i krókoterminowe łatanie deficytu siły roboczej. (vide Two-income Trap, juz pisałem)
Zaprogramowano kobiety ideologią "wyjścia z kuchni" (tzw. feminizm) i nabyły one pogardę dla macieżyństwa... które całej społeczności jest niezbędne dla samodzielności prokreacyjnej. Dla biologicznego przetrwania.
No bo wyobraźcie sobie jak potężną operację psychologiczną trzeba przeprowadzić, aby wmówić kobietom, a więc ssakom, zwierzętom ustawionym do rodzenia jak największej ilości dzieci, że dziecko w łonie matki to pasożyt!
"Płód to pasożyt", "zlepek komórek", "moje ciało mój wybór" - to przejawy tego gigantycznego przedsięwzięcia inżynierii społecznej, ale i efekt konieczny całkowicie naturalnego procesu wyczerpania we współczesnych społeczeństwadch całego potencjału do awansu społecznego.
Dlatego właśnie konieczność ściągania migrantów nie jest "bzdurą" - to efekt końcowy naszego zaślepienia na bezlitośnie działające prawa natury Homo Sapiens.
Teraz najważniejsze:
... A my jesteśmy poddani tabu i uruchamia nam się natychmiast widzenie tunelowe, gdy konfrontujemy się z koniecznością:
Aby przetrwać na poziomie kolektywnym, musielibyśmy pogodzić się i dobrowolnie zrezygnować z awansu społecznego, który do tej pory osiągnęliśmy: W przypadku kobiet to uwolnienie się od "opresji" macierzyństwa. Ideologie oszalałego z nienawiścci do mężczyzn i świata feminizmu głoszą to już od lat 1070.!
U mężczyzn - rezygnacja z prac dających awans prestiżu... A to jest podstawowa motywacja, bo zapewnia m.in. dostęp do samic, czyli założenia rodziny i zdolności utrzymania siebie i żony i dziecka na "godnym" poziomie.
Paralelą tego mechanizmu jest "opresyjne" chrześcijaństwo i promowanie w nim małżeństw monogamicznych.
Tu koniecznie polecam - już raz to robiłem - przeczytanie tego rozdziału:
https://chiny.pl/w-punkt/k08-Piotr-Plebaniak-Sily-psychohistorii_wyd4-2026-probka--07-03--Chrzescijanski-projekt
a zwłaszcza ramki "Monogamia i testosteron". Kościół promowaniem monogamii rozbijał klanowy system poligamiczny i wprowadzał równość społeczną kosztem egoistycznego swawolenia jednostek:
Cała ramka:
Monogamia i testosteron
Małżeństwa monogamiczne ograniczają wybór partnera, ale w zamian stwarzają warunki społeczne sprzyjające sile całej społeczności (wspomagają jej siłę w rywalizacji z innymi wspólnotami).
Poligamia produkuje istotną liczbę mężczyzn, którzy nie mają możliwości ożenku ani inwestowania w swoją przyszłość (kultura odpowiedzialności i ciężkiej pracy).
Przejawiają oni wysoki poziom testosteronu (hormonu agresji, którego produkcja u mężczyzn w związku małżeńskim znacznie spada). Mężczyźni tacy mają tendencję do przemocy, przestępstw, używania narkotyków etc.
Zacznijmy od ciekawostki dotyczącej małp spokrewnionych z człowiekiem. Żaden z ich gatunków nie przejawia dwóch cech jednocześnie: życia w dużych grupach i praktyki małżeństw monogamicznych. Małżeństwa takie są wyłącznie produktem kultury Homo sapiens.
Małżeństwa te są czynnikiem ograniczającym dostępną liczbę potencjalnych partnerów do związku zarówno dla kobiet (dla kobiety jest bardziej opłacalne związać się z zasobnym mężczyzną jako druga żona niż z uboższym jako pierwsza i jedyna), jak i mężczyzn (wiele żon jest symbolem prestiżu). Sama matematyka sprawia, że społeczeństwa silnie poligamiczne produkują ludzi gotowych na ryzykowne zachowania po to, aby podnieść swój status i przez to zdobyć partnerkę do spłodzenia potomstwa.
W społeczeństwie poligamicznym pokazanym przez Henricha dolne 40% mężczyzn nie może pozwolić sobie na partnerkę mimo determinacji i wbrew wysiłkom – to odsetek niższy niż w wielu rzeczywistych społeczeństwach Afryki. Awans społeczny mężczyzn z najniższych 10% ponad próg 40% nie jest realny. Perfidna pułapka polega na tym, że struktura takiego społeczeństwa nie generuje w umysłach ludzkich motywacji do wyrzeczeń czy aktywności, co dalej nazwę energetyzacją.
Podsumowując, małżeństwa monogamiczne są produktem ewolucji kulturowej, który redukuje współzawodnictwo reprodukcyjne między mężczyznami. Zmniejsza się też odsetek mężczyzn o wysokim poziomie testosteronu, a więc liczba osobników ze skłonnościami do agresji. Spadek testosteronu u mężczyzn w związku małżeńskim generuje kolejne przystosowanie ewolucyjne: dzięki temu spadkowi mężczyźni „feminizują się” i przejawiają większe zainteresowanie opieką nad dziećmi.
Ale istnieją znacznie bardziej doniosłe efekty endokrynologicznej ingerencji Kościoła w fizjologię ludzką. Przez nakładanie silnych ograniczeń prawnych i obyczajowych na męską aktywność seksualną Kościół wpływał na funkcjonowanie układu hormonalnego. Efektem był indukowany kulturowo spadek produkcji testosteronu, nie występujący tak silnie w innych kulturach. Spadek ten redukował skłonność do zachowań ryzykownych, zemsty i współzawodnictwa oraz stopień zadowolenia z małych, ale natychmiastowych nagród. Zwiększał za to skłonność do samokontroli, postrzegania sytuacji jako gry o sumie dodatniej (kooperacja daje korzyści obu stronom) i zaufania względem obcych – zależność tę potwierdzają kontrolowane eksperymenty laboratoryjne.
(koniec ramki)
----
Ale, w świetle powyższego wywodu, zmniejszyła się obecnie, a przede wszsytkim była w obrębie przeważnie monoetnicznej wspólnony, z grubsza jednolitej kulturowo.
Tu można wspomnieć o ksiażce "Czasy końca" Turchina. Jego głóną tezą jest całkowicie błędne "przyczyną zapaści jest nadprodukcja elit". .
Turchin, gdyby zdiagnozował prawidłowo, a rozumie co jest grane, nie wyprodukowałłby bestsellera - zostałby wyparty przez zarażonych ideologią samobójstwa kolektywnego. Ziemkiewicz czy Tomasz Wróblewski też pozrażałby swoich słuchaczy... Bo poztawiliby ich przed koniecznością dobrowolnego zrezygnowania z naszej kolektywnie osiągniętej pozycji w hierarchii i samopoczucia: Główną melodią jest tu to, co mówiłem: nie musimy rodzić dzieci. Ściągniemy sobie robili z trzeciego świata.
Inaczej mówiąc, to dlatego nie tylko Zachód ma problem z dzietnością.
Wszędzie społeczeństwa wykorzystały luzy w swojej strukturze "awansu za poświęcenie i ciężką pracę".
Ratunkiem było ściąganie migracji, która była przez ostatnie dekady ratunkiem, bo migranci zawsze byli jakąś iteracją na temat obywateli drugiej kategorii, BO NIE BYLI CZĘŚCIĄ SPOŁECZEŃSTWA, a więc nie mieli prawa do awansowania w lokalnej hierarchii. I to działało.
Ale teraz i tu potencjał się wyczerpał, a mechanizmy, które wcześniej regulowały się w miarę same, teraz na naszych oczach podlegają zypełnej utracie synchronizacji.
-----
Do tego dochodzą ataki strumieniami migracyjnymi.
Na głowy mieszczkańców państw Zachodu zwalaja się ludzi, którzy zostali skuszeni perspektywą okradania państw opiekuńczych -- drenowania systemu opieki społecznej.
Zerknijcie na statystyki, ile tych nielegalnych czy nawet legalnych faktycznie pracuje.
Ich funkcją jest wydrenować bogactwo generowane przez wciaż jeszcze pracujących.
A gdy ten strumieć ich utrzymywania na koszt reszty zaatakowanego społeczeństwa się skończy, ich funkcją - wbrew ich własnej woli i planom życiowym - jest wygenerowanie potencjały do zamieszek, starć z lokalną ludnością aż do kompletnej zapaści funkcjonowania całych społeczeństw.
A my nie będziemy nawet mieli motywacji do tego, by całego dorobku naszego i wcześniejszych pokoleń bronić.
A tą część operacji realizują do spółki NGO-sy przyjmujące migrantów, jak i całe mafie wysyłania ich z Afryki, w tym wspomagane przez rosyjską grupę Wagnera.
Posłuchajcie tego: https://www.youtube.com/watch?v=LEVw592mhWE
Wróblewski opowiada, przywołuje konkretne fakty takie jak 1 mld USD, które zarabiają mafie wysyłające strumienie migracyjen do Europy, ale w życiu nie powie wprost, że te strumienie to akt wojny, a więc NGOsy, które jak pasożyty drenują państwowe pieniądze do finansowania tych ATAKÓW, powinny być natychmiast powstrzymane.
Straciłby zasięgi (jak ja), a "centrowi" widzowie, nie mówiąc o jawnych zdrajcach wspierających "migracię" i "wielokulturowość" też by pouciekali. No bo kto by nie uciekł, jak się mu powie, że jest zdrajcą i jego ideały wolności prowadzą wprost do kolektywnego samobójstwa i zniszczenia całej prosperity i idącego z niej prestiżu.
Tu cytat: Pojęcie "długiego marszu przez instytucje" (niem. der lange Marsch durch die Institutionen) sformułował w 1967 roku niemiecki aktywista i socjologiczny działacz studencki Rudi Dutschke - wpływowy ideolog marksizmu.
To na dziś tyle.