Przykład pokazujący techniki realizacji hipotezeowanej operacji psychologicznej w kwestii klimatu. Rozdział Pozamilitarne sposoby agresji i sprawowania kontroli.
Przykład: Chińczycy mądrzy i szlachetni. Polacy głupi, zacofani i mają robić, co im mówią mądrzy
My robimy rzeczy głupie i bezmyślne, a Chińczycy są prekursorami walki o uratowanie planety. Pan wie lepiej, chłop ma go słuchać. Chińczycy są wiodącym narodem
w szlachetnym dziele dekarbonizacji globalnej gospodarki.
Taką wizję roztacza przed słuchaczami Jakub Wiech, czołowy propagandysta transformacji energetycznej i odejścia od paliw kopalnych. W swoim przekazie z sierpnia 2024 roku Wiech posługuje się absolutnie mistrzowskim warsztatem propagandowym, którego analiza i prezentacja zasługuje na osobny rozdział książki o technikach manipulacji percepcją odbiorcy przekazów medialnych. Słyszymy m.in.:
Unia Europejska nie jest już liderem polityki klimatycznej. Została zdeklasowana (…) Przez Chiny. (…) Jeżeli spojrzymy na dane. Jeżeli spojrzymy na liczby. Jeżeli spojrzymy na fakty, okazuje się, że Chiny są
w tym momencie liderem polityki klimatycznej na świecie. (28:10) (…) W Chinach buduje się też najwięcej elektrowni jądrowych. To Chiny mają w tym momencie najbardziej rygorystyczną politykę klimatyczną.
Prawda jest zupełnie inna. Wręcz modelowym przykładem jest chiński przemysł konwersji węgla kamiennego na paliwa płynne. Aktualnie, według IEA Chiny tylko do produkcji paliw płynnych i alkenów (prostych węglowodorów używanych jako substraty do lekarstw i plastików) zużywają 380 milionów ton węgla z perspektywą wzrostową 5–10% rocznie. Tylko ten sektor zużycia węgla, jeśli rankingować go osobno względem państw świata, zająłby trzecią pozycję po reszcie Chin i Indiach, a przed USA, Indonezją czy Turcją – największymi konsumentami węgla na świecie.
Tematów powyższych aktywiści i propagandyści szaleństwa klimatycznego unikają jak ognia, a Chiny skrupulatnie ukrywają dane statystyczne i odwracają uwagę narracjami takimi, jak zaprezentowana powyżej. Równolegle Chiny – za pomocą tych samych źródeł propagandy – promują swój wizerunek lidera transformacji energetycznej. Dochodzi często do tego, że kolejne zakłady OZE otwierane są uroczyście kilkukrotnie, za każdym razem na użytek kolejnej wycieczki europejskich czy amerykańskich gości.
Jednocześnie w 2024 roku średnio budują 2 elektrownie węglowe tygodniowo. W samym roku, w którym pan Wiech tak pięknie zachwalał ChRL jako lidera odejścia od paliw kopalnych, Chiny zainicjowały i wznowiły budowę 94 GW zainstalowanej mocy elektrowni węglowych. Rok wcześniej to Chiny konstruowały 95% mocy w skali świata.
Ta gorączka rozwoju energetyki węglowej po pierwsze ma swój cel geopolityczny – możliwie pełne uniezależnienie się od importu ropy drogą morską. Po drugie, towarzyszy mu gigantyczna, szalenie ambitna operacja psychologiczna polegająca na dewastacji kluczowego sektora gospodarek państw Zachodu – produkcji energii. Operacja ta jest oczywiście powiązana z osiągnięciem przez Chiny dominacji w produkcji urządzeń wytwarzających energię
z wiatru i energii słonecznej.
To Chińskie, a nie rodzime polskie urządzenia OZE będą wykorzystywane w Polsce po odejściu od paliw kopalnych, o które walczą propagatorzy tej transformacji. na dzień dzisiejszy Chiny są producentami 90% sprzętu produkującego energię fotowoltaiczną. Te i cały szereg innych faktów oraz statystyk pokazują jasno, że cyrk, jaki dzieje się m.in. w Niemczech – przede wszystkim z wygaszaniem energetyki atomowej) jest niczym innym jak przejawem potężnej kampania marketingowej o „Wieki Reset” tego, kto posiądzie zdolność sterowania globalnym rynkiem dystrybucji energii. Zdolnością do jej wykorzystywania celem budowy własnej siły gospodarczej i geopolitycznej. Prawem do jej zużywania.
Ideologia jest najważniejszym i najpotężniejszym instrumentem oddziaływania w tej rozgrywce. A „Ideologia klimatyzmu” (ratowania płonącej planety) jest więc pozamilitarną wojną o dominację w krytycznej geopolitycznie sferze – zapewniania energii państwom i mocarstwom toczącym grę o przetrwanie.
Przykład: Chińczycy mądrzy i szlachetni. Polacy głupi, zacofani i mają robić, co im mówią mądrzy
Przykład: Chińczycy mądrzy i szlachetni. Polacy głupi, zacofani i mają robić, co im mówią mądrzy
My robimy rzeczy głupie i bezmyślne, a Chińczycy są prekursorami walki o uratowanie planety. Pan wie lepiej, chłop ma go słuchać. Chińczycy są wiodącym narodem
w szlachetnym dziele dekarbonizacji globalnej gospodarki.
Taką wizję roztacza przed słuchaczami Jakub Wiech, czołowy propagandysta transformacji energetycznej i odejścia od paliw kopalnych. W swoim przekazie z sierpnia 2024 roku Wiech posługuje się absolutnie mistrzowskim warsztatem propagandowym, którego analiza i prezentacja zasługuje na osobny rozdział książki o technikach manipulacji percepcją odbiorcy przekazów medialnych. Słyszymy m.in.:
Unia Europejska nie jest już liderem polityki klimatycznej. Została zdeklasowana (…) Przez Chiny. (…) Jeżeli spojrzymy na dane. Jeżeli spojrzymy na liczby. Jeżeli spojrzymy na fakty, okazuje się, że Chiny są
w tym momencie liderem polityki klimatycznej na świecie. (28:10) (…) W Chinach buduje się też najwięcej elektrowni jądrowych. To Chiny mają w tym momencie najbardziej rygorystyczną politykę klimatyczną.
Prawda jest zupełnie inna. Wręcz modelowym przykładem jest chiński przemysł konwersji węgla kamiennego na paliwa płynne. Aktualnie, według IEA Chiny tylko do produkcji paliw płynnych i alkenów (prostych węglowodorów używanych jako substraty do lekarstw i plastików) zużywają 380 milionów ton węgla z perspektywą wzrostową 5–10% rocznie. Tylko ten sektor zużycia węgla, jeśli rankingować go osobno względem państw świata, zająłby trzecią pozycję po reszcie Chin i Indiach, a przed USA, Indonezją czy Turcją – największymi konsumentami węgla na świecie.
Tematów powyższych aktywiści i propagandyści szaleństwa klimatycznego unikają jak ognia, a Chiny skrupulatnie ukrywają dane statystyczne i odwracają uwagę narracjami takimi, jak zaprezentowana powyżej. Równolegle Chiny – za pomocą tych samych źródeł propagandy – promują swój wizerunek lidera transformacji energetycznej. Dochodzi często do tego, że kolejne zakłady OZE otwierane są uroczyście kilkukrotnie, za każdym razem na użytek kolejnej wycieczki europejskich czy amerykańskich gości.
Jednocześnie w 2024 roku średnio budują 2 elektrownie węglowe tygodniowo. W samym roku, w którym pan Wiech tak pięknie zachwalał ChRL jako lidera odejścia od paliw kopalnych, Chiny zainicjowały i wznowiły budowę 94 GW zainstalowanej mocy elektrowni węglowych. Rok wcześniej to Chiny konstruowały 95% mocy w skali świata.
Ta gorączka rozwoju energetyki węglowej po pierwsze ma swój cel geopolityczny – możliwie pełne uniezależnienie się od importu ropy drogą morską. Po drugie, towarzyszy mu gigantyczna, szalenie ambitna operacja psychologiczna polegająca na dewastacji kluczowego sektora gospodarek państw Zachodu – produkcji energii. Operacja ta jest oczywiście powiązana z osiągnięciem przez Chiny dominacji w produkcji urządzeń wytwarzających energię
z wiatru i energii słonecznej.
To Chińskie, a nie rodzime polskie urządzenia OZE będą wykorzystywane w Polsce po odejściu od paliw kopalnych, o które walczą propagatorzy tej transformacji. na dzień dzisiejszy Chiny są producentami 90% sprzętu produkującego energię fotowoltaiczną. Te i cały szereg innych faktów oraz statystyk pokazują jasno, że cyrk, jaki dzieje się m.in. w Niemczech – przede wszystkim z wygaszaniem energetyki atomowej) jest niczym innym jak przejawem potężnej kampania marketingowej o „Wieki Reset” tego, kto posiądzie zdolność sterowania globalnym rynkiem dystrybucji energii. Zdolnością do jej wykorzystywania celem budowy własnej siły gospodarczej i geopolitycznej. Prawem do jej zużywania.
Ideologia jest najważniejszym i najpotężniejszym instrumentem oddziaływania w tej rozgrywce. A „Ideologia klimatyzmu” (ratowania płonącej planety) jest więc pozamilitarną wojną o dominację w krytycznej geopolitycznie sferze – zapewniania energii państwom i mocarstwom toczącym grę o przetrwanie.
Przypisy
Polityka klimatyczna: cała prawda…, https://youtu.be/iXkB7_puevk [dostęp: 2025-05-10], kluczowy fragment wypowiedzi: 27:00–36:00.
China’s construction of new coal-power plants ‘reached 10-year high’ in 2024, https://www.carbonbrief.org/chinas-construction-of-new-coal-power-
plants-reached-10-year-high-in-2024 [dostęp: 2025-03-15]. Powstawanie
i funkcjonowanie elektrowni węglowych na świecie można śledzić przez projekt Global Coal Plant Tracker (pol. Globalne Śledzenie Elektrowni Węglowych) https://globalenergymonitor.org/projects/global-coal-plant-tracker.
Po więcej na ten temat odsyłam do tekstu „Fotowoltaiczna hipoteza spiskowa” ►PGG VII.1.
Dodane prawidło geopolityczne, które uruchomi się względem Polski w przypadku upadku siły Ameryki.
Prawidło #20.
Polska jest pod ochroną hegemona w tym sensie, że jej agresywne podporządkowanie przez lokalnych hegemonów (Rosję, Niemcy) jest blokowane przez globalnego.
Doprowadziłoby do relatywnego wzrostu siły.
Jeśli ktoś więc cieszy się z upadku Ameryki, a pośrednio Izraela, cieszy się siłą rzeczy z nieuchronnej konsekwencji – skokowego spadku Polski do roli bezlitośnie eksploatowanego wasala lub zupełnej utraty niepodległości. Ta oczywistość powinna dać do myślenia piewcom wspaniałości BRICS, ale – oczywiście – nie da! Stawia ich to w roli promotorów zdrady samych siebie, wieczną i perfidną siłą
prawideł geopolitycznych rozgrywek. Oto matka wszystkich konfliktujących agend.
C. „Fuck you money”
To amerykańskie wyrażenie slangowe opisujące niezależność finansową, która pozwala na zmianę pracy, napyskowanie szefowi, a ogólnie – osiągnięcie suwerenności w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji.
Najogólniej, tytułowa kwota pozwala radykalnie zmienić dynamikę relacji zawodowych i osobistych, w jakie ktoś jest uwikłany – pozwala na natychmiastowe zerwanie każdej interakcji społecznej. Nabycie takiej wolności bywa często falstartem, co ilustruje spora ilość dowcipów krążących wokół tematu wygranej na loterii. W USA najpopularniejszy dowcip opowiada o pracowniku, który –
przekonany o wygranej – wygarnia szefowi i się zwalnia.
W Polsce krążył swego czasu dowcip następujący:
Mąż wraca do domu i od progu wrzeszczy głosem pełnym radości: „Stara ubieraj się! Właśnie trafiłem
szóstkę w totka!”
Żona odpowiada: „Ale jak? Elegancko czy normalnie?”.
Pada odpowiedź: „Ubieraj się i wy... laj!”.
Rozdział Permanentni półniewolnicy w Nowym Jorku. Dlaczego w USA istnieją miasta-sanktuaria? w części III książki.
Niander Wallace, fikcyjny, wszechpotężny właściciel korporacji produkującej sztucznych ludzi w filmie Blade Runner 2049 (2017, reż. Denis Villeneuve), wypowiada Prawdę, która przebija na wskroś tabu dotyczące zniewalania innych ludzi w imię wyższego dobra:
Każdy skok cywilizacyjny zbudowano na barkach jednorazowej siły roboczej. Straciliśmy apetyt na niewolników, chyba że zostali oni stworzeni sztucznie.
Słowo disposable ma bardzo misterne odcienie znaczenia. To coś, co może być wyrzucone po użyciu, coś co zostało wyprodukowane z myślą o wyrzuceniu po użyciu (np. jednorazowe igły do strzykawek) lub coś, co może być użyte lub zużyte bez ograniczeń, lub obciążeń (np. disposable income – dochód, który można wydać na dowolne wydatki, bez ograniczania się zasadami racjonalnego gospodarowania).
Polskie wyrażenie mięso armatnie ma w sobie zaszyty sens angielskiego słowa, odnosząc się przy tym do kluczowej tutaj kwestii: jednostki poświęcają się i są poświęcane dla dobra swojej społeczności i zysku bądź wybujałych aspiracji wyższych sił.
Filmowa Prawda jest widoczna we wszystkich dających się przywołać wizjach tego, jak powstawały wielkie imperia i cywilizacje. Widzimy ją w niewolnikach porywanych, okaleczanych, gwałconych i eksploatowanych przez Imperium Osmańskie i wszelkie inne feudalne imperia.
Widzimy ją w niewolnikach państw-miast starożytnej Grecji. Bez tej nadwyżki „jednorazowej” siły roboczej powstanie ideałów równości i praw człowieka, byłoby – w moim przekonaniu – niemożliwe. Widzimy ją w pracy angielskich i walijskich górników, którzy pracowali za grosze i umierali w wypadkach kopalnianych, by stać się cegiełkami fundamentów rewolucji przemysłowej. Rewolucji, która zrodziła luksus i bezpieczeństwo otaczające nas – sarkających i patrzących z pogardą na bezmiary barbarzyństwa. Cała historia cywilizacji faktycznie zdaje się powtarzać następujący rym:
Powołanie do istnienia wielkich projektów cywilizacyjnych to koszt większy, niż, ten wygenerowany przez ich funkcjonowanie. W imię kolektywnego dobra, komuś zawsze nie będzie zapłacone wedle wartości jego wkładu.
Myśl-wizja zamykająca całą książkę
Z fundamentalnych prawideł tego, jak działa świat, przedstawionych w tej książce, wynika przerażająca wręcz wizja. Da się ją dostrzec i zmontować z takich prawideł jak ta: „ludzie budują zdolność przetwarzania na poziomie kolektywnym – całej społeczności… Kosztem dobra i życia indywidualnych ludzi. Na Ostateczną Prawdę naprowadzają nas takie cegiełki zrozumienia jak „każdy skok cywilizacyjny powstał na barkach jednorazowej siły roboczej” (zob. s. 237). Prawidło:
Deficyt roboczogodzin, siły roboczej, zasobów, zdolności do innowacji, energii… uzupełniany jest z zewnątrz i kosztem kogoś z zewnątrz, kto nie jest klasyfikowany jako jeden z „nas”.
Czy to na linii „elita i ogłupieni poddani/obywatele”, wedle przynależności narodowej, rasowej czy jaką tam się na potrzeby rabunku wymyśli. Oni albo my! Albo my utracimy zdolność przetrwania i pożrą nas tamci, albo to my zniewolimy, albo pożremy ich.
Zniewalanie i eksploatowanie tych w dole, w każdej sferze i skali działania ludzkich społeczeństw, jest przyrodzonym, nieusuwalnym mechanizmem funkcjonowania wszelkich społeczności – od plemion przez narody do wielkich projektów cywilizacyjnych i wstrząsających światem imperiów. Wzajemne zniewalanie, dominowanie, trzymanie w dole… to przetrwanie. Ale przetrwanie kolektywne. Przetrwanie nie nas, a meta-homeostatów, w których jesteśmy, każdy z nas, nic nie znaczącymi trybikami.